środa, 23 października 2013

RECENZJA: lakier INGLOT 233



Testowałam lakiery wielu firm i stwierdzam, że INGLOT jest jednym z moich faworytów i z pewnością nie raz go u mnie zobaczycie. Dzisiaj skusiłam się na nr 233  i jest to nowość w mojej kosmetyczce którą już po pierwszym użyciu...
...jestem zachwycona:)

Kolor nr 233 pięknie odbija światło i mieni się wieloma kolorami, od fioletu przez zieleń, aż po złoto. Drobinek jest tak dużo i są tak małe, że pomimo niejednolitej struktury po nałożeniu manicure zdaje się być wykonany perfekcyjnie:) a to baaaaaardzo duży plus!

Tak więc podsumujmy:
+ duża pojemność 15 ml
+ nie niszczy paznokci i nie odbarwia
+ rzadka konsystencja ułatwiająca malowanie, ale ze względu na ilość drobinek polecam nakładać delikatnie lakier ( nie malować jak zwykle), żeby nie zostały luki.
+ kolor jest przepiękny i na pewno nie tylko na Was zrobi wrażenie:) zapewniam, że nijak nie przypomina tandetnych lakierów brokatowych

- długo schnie, co jest rzadkością wśród lakierów tej firmy
- trwałość góra 2 dni, no chyba, że nic nie robicie:) ale ja codziennie pracuje przy komputerze, "przekładam papiery" a po powrocie do domu bawię się z córcią, sprzątam, gotuje itd... i żaden lakier nie przetrwał u mnie dłużej niż 3-4 dni

W swojej kolekcji mam wiele lakierów tej firmy i zdecydowanie polecam także ten kolor, bo po raz kolejny INGLOT mnie nie zawiódł:). Obecnie szukam lakieru w kolorze limonki, możecie coś polecić?

Pozdrawiam:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz